Geoblog.pl    marcel    Podróże    Central Europe Tour 2009    Getto, rozlany sok wiśniowy i dziki kapitalizm
Zwiń mapę
2009
13
lip

Getto, rozlany sok wiśniowy i dziki kapitalizm

 
Słowacja
Słowacja, Hrabušice
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 611 km
 
Po kilku godzinach jazdy dotarliśmy do miejscowości Hrabusice, która miała zostać naszą bazą wypadową w góry "Slovackiego Raju". Wstępny plan zakładał zatrzymanie się na polu namiotowym, jednak w tym wypadku internet zawiódł na całej linii - nie mieliśmy dokładnego adresu (więc GPS był w tym wypadku bezużyteczny), a w "centrum miejscowości" (pod sklepem spożywczym) nie było żadnych drogowskazów.

Gdy tak staliśmy, zastanawiając się co robić, podeszła do nas pani, której uroda, jakby to powiedzieć, przywodziła na myśl rozległe stepy, życie w drodze, kolorowe suknie oraz kolumny taborów. Troszcząc się o biednych zagubionych turystów, zaprosiła nas do swojego pensjonatu, wyśmiewając jednocześnie nasze niemądre pomysły spania w namiocie. Niezbyt mieliśmy ochotę na zmianę planów, lecz gdy padła odpowiedź na kluczowe pytanie (8 EUR/os.), zacząłem się łamać. Wrodzony zmysł oszczędzania zignorował dość mieszane uczucia na twarzach Waldka i Gosi, wsiedliśmy więc do Strzały z jejmością, by zobaczyć proponowane lokum. Niestety, pierwszą rzeczą którą zrobiła, sadowiąc się w samochodzie było rozlanie naszego jedynego soku wiśniowego po całej podłodze. Brodząc po kostki w lepkiej czerwonej mazi, miny moich przyjaciół zaczęły przybierać wyraz coraz bardziej podobny do miny Kermita z Muppet Show, o tej: :/ . Po dojechaniu na miejsce poszedłem oglądać pokoje (wszystkie w każdym możliwym odcieniu różu, brr), a Waldek z Gosią pojechali do końca ulicy by wykręcić Strzałą. Po powrocie ich twarze wyrażały już tylko czyste przerażenie. Szybko zaciągneli mnie do samochodu, w biegu żegnając się z naszą troskliwą panią. Co ich tak przeraziło? Wygląd ulicy tuż za rogiem domu. Nie chcieli wdawać się w szczegóły, ale z ich opisu wynikało, że jakimś sposobem fawele z Mexico City przedostały się na Słowację.

By nie przedłużać, nie trafiliśmy w końcu na pole namiotowe, zatrzymaliśmy się w pensjonacie pewnej Słowaczki (świetne warunki, czysta łazienka w każdym pokoju, schludna kuchnia, mili właściciele), która wyjaśniła nam miejscowe relacje.

W skrócie: pod spożywczakiem czekają całe rodziny Romów rywalizujących o każdego przejezdnego. Ich konkurencyjne ceny wynikają z braku licencji na wynajem pokoi, co w razie kontroli policji sprowadza kłopoty również na turystów. Należy więc być dość uważnym i krytycznym przy wyborze miejsca na noc i, inaczej niż ja, zignorować fałszywe popiskiwanie zmysłu oszczędności.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (4)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
zwiedził 3.5% świata (7 państw)
Zasoby: 57 wpisów57 2 komentarze2 238 zdjęć238 1 plik multimedialny1
 
Moje podróże
15.12.2009 - 13.01.2010
 
 
13.07.2009 - 21.07.2009