Geoblog.pl    marcel    Podróże    Central Europe Tour 2009    Nad pięknym, modrym Dunajem
Zwiń mapę
2009
16
lip

Nad pięknym, modrym Dunajem

 
Austria
Austria, Wien
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 1078 km
 
Docieramy w końcu do Wiednia. Mieliśmy po drodze małe przeszkody - znalezienie stacji LPG by zatankować Strzałę przysporzyło trochę więcej problemów niż zwykle. Na szczęście nasz wrodzony zmysł orientacji (wspomagany wieloma, często wykluczającymi się, wskazówkami od osób pytanych o drogę) rozwiązał problem. Oto więc jesteśmy nad Dunajem, jadąc wzdłuż jego wschodniego brzegu, szukając kempingu Neue Donau którego... nie ma. Jeden z trzech największych kempingów w Wiedniu, szeroko reklamowany w internecie nie istnieje. Trafiliśmy na ulicę podaną w adresie, przejechaliśmy ją kilka razy i nic. Żadnych drogowskazów, tablic informacyjnych, a rodowici Wiedeńczycy z dziada-pradziada nie mieli pojęcia o istnieniu jakiegoś kempingu w okolicy.

Porzucamy więc nadzieję zamieszkania w centrum i ruszamy w stronę kempingu Wien West. Zaczynam być zmęczony przebijaniem się przez środek miasta, szarpany w lewo i w prawo przez kolejne komendy GPS-a; na szczęście zdążę się jeszcze do tego przyzwyczaić.

Camping Wien West jest... profesjonalny. To słowo ciśnie się na usta, widząc schludne alejki dojazdowe, biuro recepcji, specjalnie wytyczone miejsca dla kamperów, oraz numery porządkowe przyczepione do namiotów na tabliczkach. Mimo to podoba nam się taki porządek. Kemping ma do tego mnóstwo udogodnień; pomijając toalety i prysznice, do ogólnego użytku dostępna jest dobrze wyposażona, schludna kuchnia (w końcu odpocznemy od kuchenki turystycznej!), grill oraz stół ogrodowy (niestety tylko jeden). Po stronie minusów: arktycznie zimna woda pod prysznicem. Nie lubię narzekać, w takim upale zimna woda to raczej zaleta, lecz tym razem obsługa przesadziła. Nie chcę przesadzać, ale jestem prawie pewien, że czerpali ją z Dobsinskiej ladovej jaskini.

Odświeżywszy się nieco, tradycyjnie ruszyliśmy na nocne zwiedzanie miasta. Po dłuższym szukaniu i przy odrobinie szczęścia udało nam się znaleźć bezpłatne miejsce w samym centrum, skąd wyruszyliśmy na przechadzkę.

Wiedeń nocą jest... fascynujący. Oczywiście, mimo późnej pory liczba ludzi na ulicach nie zmniejszyła się ani trochę, lecz nie do końca w tym rzecz. Wygląda na to, że latem odbywa się tu kilka imprez kulturalnych. Zobaczyliśmy na przykład darmowy koncert jakiegoś stepującego artysty, który odbywał się na głównym placu w Museums Quartier - kompleksie wielu muzeów, sklepów z pamiątkami i kawiarenkami. Jednak absolutnym hitem był (znaleziony metodą starą jak świat - na ucho) koncert muzyki klasycznej transmitowanym na olbrzymim telebeamie ustawionym na placu przed Stephansdom - Katedrą Św. Stefana. To było naprawdę coś magicznego - dookoła ustawione były stoiska serwujące drinki (nie tylko alkoholowe) oraz małe stoliczki, przy których można było zatrzymać się, pogadać ze znajomymi, by potem ruszyć dalej, wciąż popijając drinka, wsłuchując się przy tym w harmonijne dźwięki utworów Mozarta...

Wróciliśmy około 2.00 do kempingu. Jutro bierzemy się za zwiedzanie na poważnie.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (4)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
zwiedził 3.5% świata (7 państw)
Zasoby: 57 wpisów57 2 komentarze2 238 zdjęć238 1 plik multimedialny1
 
Moje podróże
15.12.2009 - 13.01.2010
 
 
13.07.2009 - 21.07.2009